Tak było, ale w czasach, gdy tabletki zawierały dość wysokie dawki hormonów: estrogenów i progestagenów. W nowoczesnych pigułkach ilości tych hormonów są minimalne i nie wpływają na zmianę wagi ciała. Dzisiaj są nawet tabletki zawierające progestagen, który poprzez wpływ na zasoby wody w organizmie kontroluje masę ciała.
Tak zwane „puszczanie krwi” medycyna zarzuciła już jakiś czas temu. Żadne krwawienie nie oczyszcza organizmu. Wręcz przeciwnie tracona jest cenna tkanka, którą trzeba odtworzyć a samo krwawienie wiąże się ze wzrostem ryzyka zakażenia. Powszechność krwawień miesięcznych nie usprawiedliwia ich istnienia. Bez miesiączek życie byłoby o wiele łatwiejsze.
To dzięki tej metodzie połowa z nas pojawiła się na świecie. Jest bardzo nieskuteczny. Jednocześnie nerwice seksualne, do których prowadzić może stosunek przerywany mogą powodować zahamowania w życiu seksualnym, obniżenie samooceny i nawet depresję.
Zaletą prezerwatywy jest ochrona przed chorobami przenoszonymi drogą płciową. Jeżeli chodzi o skuteczność metody to pigułka jest jakieś 7-razy skuteczniejsza. W praktyce wszystko zależy od poprawnego stosowania metody – o pigułce wystarczy pamiętać a prawidłowego używania prezerwatyw trzeba się dopiero nauczyć.
To po prostu nieprawda. Badania (ostatni przegląd z 2009 roku) określają 12-miesięczny powrót płodności po pigułce jako taki sam jak po innych metodach planowania rodziny. Pigułka utrudniając penetrację plemników powinna wręcz przeciwdziałać zakażeniom narządu rodnego, które są częstą przyczyną niepłodności. Pamiętajmy też o upływie czasu. Odstawiając antykoncepcję w wieku 40 lat, mamy potencjał płodności mniejszy niż 20 lat wcześniej, choć pigułka nie ma z tym nic wspólnego.
Prawie takie same hormony stosuje się leczniczo w przypadkach zagrożenia ciąży. I jakoś nie ma problemu. Substancje aktywne pigułek szybko usuwane są z organizmu po odstawieniu leku. Pigułka po prostu fizycznie nie może wpływać na rozwój dziecka poczętego po jej odstawieniu.
Do pewnego stopnia to prawda, tylko że nie do antykoncepcji a do koncepcji właśnie. Stosowanie kilku metod okresowej abstynencji na raz w przypadku skrupulatnej kobiety, o stabilnym cyklu i przy zachowaniu reżimu (nie)współżycia może dać porównywalny efekt.
To „oczyszczanie” organizmu pokutuje jak nie w kontekście krwawień to gdzie indziej. W każdym 28-dniowym cyklu robi się przerwę (7 dni przerwy albo 4 tabletki bez substancji czynnych). Nie wykazano, żeby dodatkowe przerwy wykazywały jakikolwiek pozytywny efekt. Takie „okresowe” odstawianie pigułki to najprostsza droga do ciąży.
Tylko w jednym przypadku – kiedy „alkoholizacja” skończy się wymiotami w krótkim czasie po przyjęciu pigułki.
Nie potwierdzono takiego związku, trudno wręcz wyobrazić sobie jego mechanizm.
Karmienie (tylko piersią, na żądanie, bez przerwy nocnej) do pewnego momentu faktycznie chroni. Problem w tym, że nie wiadomo do kiedy. Pierwsze jajeczkowanie wystąpi PRZED pierwszą miesiączką. Zatem można zajść w kolejną ciążę przed wystąpieniem pierwszej miesiączki po porodzie.
Ciekawe kto i w jakim celu rozpowszechnia takie bzdury? Pierwszy stosunek może zakończyć się z powodzeniem pierwszą ciążą!
Bo to prawda w większości przypadków – wtedy kiedy pierwsza tabletka połknięta zostaje pierwszego dnia cyklu. Do pełnego zahamowania czynności jajników dochodzi dopiero po 7 dniach, ale przecież oznacza to że do jajeczkowania już nie dojdzie.
Ponieważ pigułki hamują cały cykl przemian prowadzący do jajeczkowania, dopuszczalne jest spóźnienie pojedynczej tabletki nawet o 12 godzin. Kolejną pigułkę przyjmuje się o normalnej porze.
Tu stosunek przerywany w postaci połowy populacji PRL-u się kłania. W preejakulacie wydzielanym do pochwy przed głównym wytryskiem znajduje się doskonale wystarczająca ilość plemników, które garną się, żeby zostać ojcami!